W dormitorium Gryfonek panowała absolutna cisza. Wszystkie dziewczyny mocno spały. Prawie wszystkie. Dorcas siedziała na swoim łóżku i wpatrywała się tępo w okno. Zegar na jej szafce wskazywał godzinę 4 rano. Brunetka od ponad dwóch godzin nie mogła zasnąć. Sama dokładnie nie wiedziała dlaczego. Przeczesała dłonią włosy i spojrzała na łóżko Marleny, która leżała na brzuchu i chrapała. Zaśmiała się cicho i zrzuciła z siebie kołdrę. Postanowiła, że zejdzie do Pokoju Wspólnego. Tak czy siak nie zaśnie. Zeskoczyła ze swojego łóżka i po drodze podeszła do szafy wyciągając z niej rozpinany wełniany sweter. Na palcach ruszyła w stronę drzwi, lecz idąc wpadła na krzesło przewracając je z hukiem. Dziewczyna zatrzymała się i przeklęła cicho. O dziwo żadna z dziewczyn się nie obudziła. Tylko Ann jęknęła przeciągle i położyła się na brzuchu. Dorcas wypuściła głośno powietrze i szybkim krokiem ruszyła do drzwi. Otworzyła je powoli i spoglądając ostatni raz w stronę swoich przyjaciółek wyszła z dormitorium. Zbiegła po schodach i z ostatniego stopnia zeskoczyła na dywan. W Pokoju Wspólnym panował pół mrok. Jedynym żródłem światła był kominek, w którym trzaskał ogień. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem, włożyła dłonie do kieszeni swetra i usiadła po turecku na kanapie. Z kieszeni wyjęła paczkę papierosów i wyciągnęła jednego. Oparła się plecami o kanapę i wydychając dym wpatrywała się w sufit. Raz po raz pociągała dym z papierosa i wsłuchiwała się w ciszę.
W tym samym czasie. Dormitorium chłopców.
Syriusza obudził głośny huk dochodzący z dormitoirum dziewcząt. Podnosząc do góry głowe spojrzał na swoich przyjaciół, ale Ci spali jak zabici. Czarnowłosy mruknął coś pod nosem i ponownie opadł na poduszkę. Zamknął oczy, ale słysząc, że ktoś schodzi po schodach otworzył je gwałtownie. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek, gdy poznał znajomy zapach czekoladowego płynu do kąpieli. Zszedł z łóżka i nałożył na siebie bluzę. Wymknął po cichu z dormitorium i zbiegł cicho na dół. Przystanął na ostatnim schodku i patrzył na nią. Siedziała na kanapie i wpatrując się w sufit paliła papierosa. Chytry uśmieszek wkradł się na jego usta. Dziewczyna siedziała odwrócona do niego plecami, więc najciszej jak mógł szedł w jej stronę. Brunetka w tym czasie odpalała drugiego papierosa. Bezszelestnie stanął za nią, przeczesał dłonią włosy i czekał na to co za chwilę się stanie.
- Ładnie tak o tej porze palić, Meadowes? - szepnął do jej ucha. Reakcja była natychmiastowa. Dorcas krzyknęła, ale w porę zatkała sobie dłonią usta. Niedopalony papieros zleciał na podłogę. Schyliła się i podniosła szybko parząc się przy tym w palec. Syknęła cicho i włożyła pieczący palec do ust. Spojrzała na Blacka mrużąc gniewnie oczy. Chłopak w odpowiedzi się zaśmiał.
- Co ty tu robisz, Black? - zapytała
- Mógłbym zapytać o to samo, Meadowes. - zaśmiał się siadając na fotelu. Jej wzrok padł na odkrytą klatkę piersiową. Chrząknęła głośno i skarciła siebie w myślach. - A więc... co tu robisz?
- Siedzę? - powiedziała wzruszając ramionami. Syriusz zaśmiał się unosząc do góry głowę. Dorcas położyła nogi na drewnianym stoliku i zaczęła wpatrywać się w trzaskający ogień w kominku. - A ty co tu robisz?
- Tańczę sobie.. - powiedział sennie. Ciemnowłosa spojrzała na niego rozbawiona. Skończyła palić i wrzuciła zgaszonego peta do kominka. Spojrzała na zegar, który wzkazywał godzinę szóśtą rano. Nawet nie wiedziała kiedy ten czas tak szybko zleciał. Ziewnęła głośno i ułożyła się wygodnie na kanapie. Z lekkim uśmiechem spojrzała na Syriusza, który leżał rozwalony na fotelu. Jego głowa była odchylona do tyłu i z lekko otwartymi ustami spał. Zaśmiała się na ten widok, ale po chwili zmęczenie wzięło górę i wpadła w ramiona Morfeusza.
*
Lily rozciągnęła się na swoim łóżku mrucząc przy tym cicho. Podniosła się do pozycji siedzącej i otarła wewnętrzną stroną dłoni zaspane oczy. Podniosła do góry ręce, które po chwili opadły na pościel. Rozsunęła zasłony i spojrzała na zegarek. Do śniadania zostały jeszcze dwie godziny, więc korzystając, że jej przyjaciółki wciąż spią ruszyła w stronę łazienki. Gdy weszła do środka zdjęła z siebie piżamę i bieliznę i weszła pod prysznic. Odkręcając wcześniej kurek z ciepłą wodą. Uśmiechnęła się czując jak ciepłe strumienie wody rozlużniają jej obolałe mięśnie. Nałożyła na swoje ciało swój ulubiony płyn do kąpieli o zapachu mięty i cytryny. Rozkoszując się tym zapachem zamknęła oczy, ale otworzyła je gwałtownie słysząc dobijanie się do drzwi.
- Lily! Wyłaż już. - warknęła Marlena. - Siedzisz już tam półtorej godziny! - dodała oskarżycielskim tonem. Rudowłosa zmarszczyła brwi i po chwili zaśmiała się cicho. Usłyszała cichy jęk. - No prooszę Cię! Ja też muszę się wykąpać.
- Dobrze, już dobrze! - odkrzyknęła rudowłosa zakręcając kurek z wodą. - Ale zanim wyjdę idź obudź Dorcas! - dodała, gdy wyszła z kabiny.
- Nie ma jej. - odkrzyknęła. - I wyłaż już bo nie chcę moim krzykiem obudzić całego zamku. - dodała i odeszła od drzwi. Rudowłosa uniosła ze zdziwienia do góry brwi. Okryła się ręcznikiem i po szybkim umyciu zębów wyszła z łazienki. - No nareszcie! - pisnęła i wleciała za nią. Dziewczyna zaśmiała się i ruszyła do szafki i wyjęła z niej czystą bieliznę. Osuszyła się jeszcze ręcznikiem i założyła ją na siebie. Z górnej półki wyjęła czarną, rozkloszowaną spódnicę, czarne rajstopy i koszulkę z białym kołnierzykiem w kolorze butelkowej zieleni. Ubrała to na siebie, a na stopy założyła czarne botki na niskim obcasie. W międzyczasie z łazienki wyszła wykąpana Marlena, która podśpiewując coś pod nosem zaczęła się przebierać.
- Wiesz jak długo nie ma już Dorcas? - zapytała Lily.
- Ee.. nie wiem, ale jak się obudziłam jej łóżko było puste. - powiedziała wzruszając ramionami. - Na jaki kolor Ci pomalować paznokcie? - zapytała wyciągając przed nią dwa małe flakoniki z czarnym i ciemnozielonym lakierem.
- Mm... - zamyśliła się chwilę. - Ten ciemnozielony poproszę. - dodała uśmiechając się do niej lekko. Blondynka uśmiechnęła się do niej szeroko i czołgając się po łóżku stanęła przed nią. Odkręciła buteleczkę i wzięła się do roboty. Po pięciu minutach spojrzała na swoje ukończone dzieło. Kiwnęła głową w stronę rudowłosej. Lily spojrzała na swoje dłonie i w podzięce uśmiechnęła się do McKinnon. Po raz kolejny drzwi od łazienki otworzyły się i wyszła z niej Ann. Zacisnęła usta i spojrzała na swoje przyjaciółki. Ann i Marlena jakby wyczuwając, że jest zdenerwowana spojrzały w jej stronę.
- Idę ją poszukać. - odparła krótko i wyszła z dormotorium zderzając się przy tym ze schodzącym po schodach Jamesem.
- Witaj, Evans! - powiedział uśmiechając się szeroko.
- ... Potter! - mruknęłą wywracając oczami.
- Co tam? Gdzie idziesz? - zapytał.
- Idę poszukać Dorcas - powiedziała i zrobiła krod do przodu.
- A to śmieszny zbieg okoliczności, bo my właśnie.. - powiedział pokazując na siebie i stojącego za nim Remusa. - .. też idziemy szukać, ale Syriusza. - dodał śmiejąc się pod nosem. - Do niego to bardzo nie podobne jest takie wczesne wstawanie. Zwykle budził go zimny kubeł wody, albo zwisał głową w dół.
- Hmm.. cudownie. - odparła i zbiegła szybko na dół. Zatrzymała się jak wryta na ostatnim schodku przez co o mało okularnik na nią nie wpadł. Spojrzał na nią zdziwiony, ale widząc jej roześmianą twarz skierował twarz w ten sam kierunek gdzie ona patrzyła. W ostatniej chwili powstrzymał się od śmiechu. Zatkał sobie usta dłonią i z rozbawieniem patrzył na swojego przyjaciela, który leżał rozwalony na fotelu i na ciemnowłosą, która smacznie spała na kanapie. Spojrzał na Lily, która tylko kiwnęła głową. Musieli ich obudzić bo chcieli uniknąć zdziwionych spojrzeń pozostałych uczniów Gryffindoru. Wyjął z tylnej kieszeni różdżkę i w obu wystrzelił strumieniem lodowatej wody. Oboje poderwali się gwałtownie na swoich miejscach i wzrokiem zaczęli szukać winowajcy. Słysząc za sobą czyjeś śmiechy spojrzeli jednocześnie w tamtą stronę.
- James.. ty psie! - warknęła Dorcas ściągając z twarzy mokre włosy. Chłopak zaśmiał się na to stwierdzenie i spojrzał na Syriusza, z którego cały szok i złość uleciała a pojawił się szeroki uśmiech.
- Jeżeli nie chcecie mieć od rana widowni to radzę wam teraz pójść na górę do swoich dormitoriów i się przebrać. - odparł Potter. Dor zerwała się z kanapy i minęła trójkę rozbawionych znajomych. - Oj, Łapciu będziesz się przede mną długo tłumaczyć. - zaśmiał się patrząc na Syriusza. Rudowłosa pokręciła głową i wbiegła z powrotem na górę po schodach do dormitoirum. Weszła do środka i spojrzała na Dorcas, która zapinała guziki w koszuli. Słysząc, że ktoś wchodzi spojrzała w górę i widząc Lily przegryzła lekko wargę. Przeczesała nerwowo włosy i usiadła na łóżku.
- Zanim pomyślisz Merlin wie co... - zaczęła brunetka.
- O niczym nie myślę. Spaliście w różnych miejscach to raczej nie jest takie dziwne prawda? - Lily uśmiechnęła się pod nosem. - Nie musisz się tym tak zamartwiać. - odparła przekrzywiając lekko głowę w prawą stronę. Ciemnowłosa westchnęła głośno. - A teraz odrzućmy od siebie te wszystkie myśli i chodżmy na śniadanie. - dodała wyciągając w jej stronę dłoń. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i chwyciła ją wstając. Rudowłosa zaśmiała się perliście i wybiegła z dormitorium.
*
Dorcas siedziała w Wielkiej Sali i podpierając dłonią głowę mieszała w swojej misce. Oczy jej się same zamykały. I gdyby nie szybka reakcja Ann jej głowa znalazłaby się w owsiance. Brunetka westchnęła głośno i odłożyła łyżkę na stół. Wyprostowała się, położyła obie ręce na stole i mrużąc oczy patrzyła przed siebie. Czuła się okropnie. Nie tylko dlatego, że nie przespała prawie pół dnia, ale okropnie bolał ją brzuch. Do tego rwący ból w okolicach jajników. Lily spojrzała na nią jedząc tosta. Ciemnowłosa była blada na twarzy, oddychała ciężko i lekko się trzęsła.
- Dobrze się czujesz Dorcas? - zapytała z troską. Dziewczyna w odpowiedzi kiwnęła głową. - Może chcesz iść do Skrzydła Szpitalnego? Albo zwolnić cię z lekcji? - Meadowes spojrzała na rudą i uśmiechnęła się blado.
- Nie trzeba. Dobrze się czuję.
- Bez obrazy, ale wyglądasz jak trup. - mruknęła Ann.
- Dzięki, Ann. Na Ciebie zawsze można liczyć. - Dorcas uśmiechnęła się pod nosem. Kątem oka zauważyła, że Huncwoci ukradkiem na nie patrzyli. Lily zacmokała głośno. - To nic takiego, Lily. Tylko.. dostałam Krwawą Niagarę.. - dodała śmiejąc się pod nosem.
- Krwawa co..? - wypalił James. Dziewczyny zaśmiały się. - No co? Nigdy nie zrozumiem tej waszej babskiej gadki. - dodał unosząc do góry ręce. Rudowłosa wywróciła oczami, a ciemnowłosa zaśmiała się. Ann westchnęła głośno i chwyciła ze stołu srebrny widelec. James patrzył na nie zdziwiony.
- To są babskie sprawy, więc raczej nigdy ich nie zrozumiesz, James. A jak już bardzo chcesz wiedzieć co to jest to popytaj wszystkie dziewczyny w Hogwarcie.. wszystkie odpowiedzą Ci to samo - odparła blondynka obracając widelec między palcami. Rogacz spojrzał na swoich przyjaciół, którzy wzruszyli ramionami i patrzyli na niego jakby mówili, żeby dalej nie brnął w tą rozmowę. Syriusz, który siedział obok Jamesa pokręcił głową i wrócił do jedzenia śniadania. Dorcas westchnęła głośno, odsunęła od siebie miskę i opierając się dłońmi o stół wstała. Po jej ciele przeszedł nieprzyjemny chłód. Zignorowała to i sięgnęła po torbę. Gdy się wyprosowała poczuła ucisk w brzuchu i wszystko się zamazało przed jej oczami. Ostatnie co usłyszała to przerażony krzyk Lily i biegnącego w jej stronę Rogacza.
- ... to nie wyglądało za dobrze. - szepnęła Ann.
- Tylko uderzyła głową w posadzkę...
- Tylko? Chyba ślepy jesteś, Black! - warknęła Lily. - Może tak Ci przywalić w ten Twój łeb, co? - dodała cała się trzęsąc.
- Wytłumaczy mi ktoś co to jest ta Krwawa Niagara?
- Och, zamknij się, Potter! - powiedziała zdenerwowana rudowłosa. W odpowiedzi usłyszała głośne westchnięcie.
Brunetka jak przez mgłę słyszała tą rozmowę. Otworzyła powoli oczy i jęknęła cicho kiedy mocna biel oślepiła ją. Energicznie podniosła do góry rękę i potarła obolałe czoło. Usłyszała jak ktoś gwałtownie wstaję z krzesełka i do niej podbiega. Przetarła oczy i uśmiechnęła się blado do rudowłosej. Rozejrzała się po sali i zobaczyła pozostałych.
- Co się stało?
- Zasłabłaś w Wielkiej Sali. - powiedziała Lily.
- Nieźle przywaliłaś głową w podłogę. - odparł Syriusz. Dorcas mruknęła coś pod nosem i lekko się podciągnęła, ale syknęła głośno czując kujący ból w żebrach. - I.. trochę ucierpiały też żebra. - dodał na co Lily wywróciła oczami.
- Obudziła się? - rozległ się głos po drugiej stronie sali.
- Tak. - powiedziała krótko Lily. Pani Pomfrey ruszyła w stronę łóżka na którym leżała Dorcas i postawiła na stolik małą szklankę i butelkę z przeźroczystym płynem. Dziewczyna spojrzała na to mrużąc oczy.
- Co to jest? - skrzywiła się.
- Eliksir Wzmacniający. - odparła kobieta nalewając płynu do szklaneczki. - Twój organizm od rana jest bardzo osłabiony. Jadłaś coś? - zapytała patrząc na dziewczynę. Dorcas westchnęła cicho.
- Ee.. tylko trochę. - mruknęła, ale widząc srogi wzrok uzdrowicielki wywróciła oczami i dodała: - Nie.. nie byłam głodna.
- To już wiadomo jaka była przyczyna zasłabnięcia. - mruknęła. - A jaki był powód? Złe samopoczucie, stres? - dopytywała.
- Nie.. nic takiego. Nie miałam apetytu. Jeszcze od rana bolał mnie... auć! - syknęła, gdy kobieta podwinęła jej koszulkę i lekko ścisnęła palcami jej brzuch. -... brzuch. - dodała zaciskając z bólu szczękę. Kobieta pokręciła głową i uśmiechnęła się lekko. Brunetka wywróciła oczami i spojrzała na rozbawionych Jamesa i Syriusza. Obrzuciła ich wściekłym spojrzeniem i spojrzała na Lily.
- Dostałaś dzisiaj miesiączkę? - zapytała patrząc z zażenowaniem na chłopaków. Brunetka zacisnęła mocno usta i westchnęła.
- Ee.. tak.
- Rozumiem. A teraz to wypij. - powiedziała podając jej naczynie z płynem. Dorcas niechętnie odebrała od Pomfrey szklankę i duszkiem wypiła całą zawartość, krzywiąc się przy tym. Z obrzydzeniem na twarzy połknęła lekarstwo.
- Och, więc to jest Krwawa Niagara.. - odezwał się James. Lily warknęła głośno pod nosem i uderzyła go z otwartej dłoni w tył głowy.
- Dam Ci jeszcze witaminy i będziesz mogła wyjść. - powiedziała pani Pomfrey patrząc kątem oka na Pottera i mrucząc coś pod nosem ruszyła do swojej sali. Ciemnowłosa miała dosyć tego leżenia. Wstała i usiadła na lekarskim łóżku. Popatrzyła na Jamesa rozbawiona. Po jakimś czasie podeszła do nich Pomfrey, dała dziewczynie mały flakonik z małymi okrągłymi tabletkami i bez słowa od nich odeszła. Brunetka włożyła tabletki do kieszeni spódnicy i wstała. Poprawiła podwiniętą koszulkę i wzruszając ramionami ruszyła w stronę drzwi wyjściowych.
- Wybierz tą! - powiedziała Dorcas pokazując palcem na ładną kremową sukienkę. Lily oderwała wzrok od swojej książki i spojrzała na czasopismo.
- Za krótka.. - westchnęła rudowłosa patrząc na gazetę, którą Ann miała na kolanach. Siedziały na błoniach i korzystały z ostatnich słonecznych dni. Meadowes cmoknęła głośno i przewróciła gazetę na następną stronę.
- A ta? - Ann pokazała na czarną koronkową sukienkę.
- Za wyzywająca.. - Brunetka wywróciła oczami i warknęła pod nosem. Ruda spojrzała na nią pytająco. Dorcas tylko pokręciła głową.
- To już jest... dziesiąta sukienka, którą odrzucasz. A do balu coraz bliżej. - powiedziała wyciągając twarz w stronę słońca.
- Bo żadna mi się nie podoba! - jęknęła zrezygnowana.
- Ugh.. w następnym tygodniu jest wypad do Hogsmeade to może tam znajdzie się jakiś sklep z sukienkami?
- A czy ty przypadkiem nie masz wtedy randki z Syriuszem? - zapytała Marlena, która usiadła obok Lily. Ciemnowłosa uderzyła się z otwartej dłoni w twarz mrucząc coś pod nosem. McKinnon zaśmiała się pod nosem.
- Kurcze.. zapomniałam. - powiedziała. - Wybacz Lily, ale będziemy szukać w tym czasopiśmie tak długo, aż się nie zdecydujesz. Najwyżej Ci jakąś pożyczę. - dodała nawijając długi kosmyk włosów na palec.
- O nie! To ja już wolę dalej szukać w gazecie. - powiedziała Lily prostując się. Brunetka uśmiechnęła się chytrze. - Tego co ty masz to nawet sukienką nazwać nie można. - dodała. Ann i Marlena zaśmiały się.
- Nie przesadzaj, Lily. - powiedziała i wystawiła w jej stronę język. Ruda odpowiedziała jej tym samym. - Ty chyba całej mojej szafy nie widziałaś.
- I nie zamierzam. - odparła rzucając w nią papierową kulką. Dorcas zrobiła urażoną minę, ale po chwili parsknęła śmiechem. Evans uśmiechnęła się lekko i wpatrywała się w domek Hagrida. Westchneła głośno i zamknęła oczy. - Chyba za szybko mu uległam.. - powiedziała po chwili. Dziewczyny spojrzały na nią.
- Komu? - zapytała Dorcas.
- Potterowi. Ta cała sprawa z balem. Za szybko mu odpowiedziałam. - mruknęła. - Przecież ja go nienawidzę. A teraz pewnie chodzi dumny jak paw, bo w końcu mu się udało zaprosić ciągle niedostępną Evans. - dodała nie patrząc na przyjaciółki. Ciemnowłosa westchnęła głośno i spojrzała na Ann i Marlenę.
- Ale może po tym balu coś się zmieni?
- Mianowicie co?
- To, że w końcu zakończycie tą dziecinną i głupią zabawę, którą ciągniecie od pięciu lat! - powiedziała Dorcas. Lily spojrzała na nią.
- I myślisz, że po jednym dniu to wszystko się zmieni? Że nagle zaczniemy się przyjaźnić? - zapytała patrząc rozbawiona na dziewczynę. - Jeśli tak to jesteś naiwna Dorcas. Do końca życia nie będę się do niego odzywać.
- A ty jesteś głupia. Nie wiesz co się stanie za dwa lata, lub za dziesięć lat. To najwyższa pora, żeby zapomnieć co się stało te trzy lata temu. Trzeba żyć tym co się dzieję teraz, a nie tym co stało się kiedyś. - powiedziała wzruszając ramionami. Lily otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale podskoczyła słysząc głośny pisk. Odwróciła głowę w tamtą stronę i spojrzała pytająco na Ann.
- Znalazłam dla Ciebie idealną sukienkę na bal! - blondynka wepchnęła jej w dłonie gazetę robiąc zadowoloną minę. Dorcas ścisnęła usta i spojrzała na przyjaciółkę. - Po części to prawda, ale z drugiej strony chciałam zakończyć jakoś tą rozmowę o Potterze. - dodała robiąc minę niewiniątka.
- Z kim idziecie na bal? - zapytała Meadowes patrząc na Marlenę i Ann. Ta druga uśmiechnęła się lekko, a na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Lily podniosła wzrok znad gazety i spojrzała na dziewczynę.
- Ja idę z Christopherem Myersem. - powiedziała Marlena.
- Z tym Krukonem z szóstej klasy? - zapytała Dorcas.
- Mhm. - odparła uśmiechając się lekko. - Siedziałam sobie w bibliotece, czytałam książkę i poczułam, że ktoś siada naprzeciwko mnie. Porozmawialiśmy chwilę, a potem znienacka zapytał mnie czy chcę zostać jego parą na balu. Byłam w lekkim szoku, bo jakoś nigdy nie zwracał na mnie uwagę. Zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu zgodziłam się. - dodała patrząc na swoje przyjaciółki. Lily i Dorcas uśmiechnęły się i jednocześnie spojrzały na Ann, która unikając rozmowy czytała gazetę. Brunetka rzuciła się do przodu i wyrwała jej czasopismo z rąk.
- Ej! Czytałam! - powiedziała mrużąc oczy.
- Jasne. Nigdy nie widziałam, żebyś tak szybko przewracała strony w gazecie. - odparła Dorcas chowając gazetę za siebie. - No.. to mów z kim idziesz na bal. - dodała zdmuchując z twarzy włosy. Lily obrzuciła ją karcącym spojrzeniem. Dziewczyna wzruszyła ramionami i spojrzała na blondynkę.
- Powiem jak oddasz mi gazetę. - powiedziała Ann wyciągając w jej stronę rękę. Dorcas mruknęła coś pod nosem, ale na jej dłoń położyła czasopismo. Dziewczyna wzięła je i schowała do torby by po chwili spojrzeć na zniecierpliwione przyjaciółki. Zaśmiała się cicho widząc minę ciemnowłosej.
- Cholera, Laverty! Wyduś z siebie to w końcu!
- Spokojnie, Dorcas. Pali się?
- Zaraz się będzie palić jak w końcu nie powiesz.
- No dobrze, już dobrze. - powiedziała wzdychając głośno. Spojrzała na nie po kolei z lekkim uśmiechem - Idę z Remusem. - dodała. Dziewczyny spojrzały na siebie, a po chwili na Ann. Blondynka zdziwiona ich zachowaniem zaśmiała się nerwowo. Po jakimś czasie wszystkie trzy zaczęły jednocześnie mówić. Uczniowie idący przez błonia patrzyli na nie z zainteresowaniem. Przez minutę Ann słuchała jak jej przyjaciółki jej gratulują. Miała już tego powoli dosyć, wywróciła oczami. - Możecie już przestać? - mruknęła unosząc oczy do góry. Gdy usłyszała upragnioną ciszę zaśmiała się. - Dziękuje. - i już nic nie mówiąc wyjęła z torby czasopismo. Zadowolona z siebie nie zwracając uwagę na zdziwione dziewczyny zaczęła czytać.
*
Dorcas szła między regałami szukając książkę na Opiekę nad Magicznymi Stworzeniami. Westchnęła zrezygnowana, gdy po prawie godzinie nie znalazła tego co szukała. Stanęła przed regałem i wpatrywała się w książki jakby jej spojrzenie sprawiło, że z ukrytej kryjówki wyskoczy to co chciała. Warknęła poirytowana i pisnęła głośno, gdy poczuła jak ktoś ją obejmuję w pasie. Brunetka odwróciła się i zaczęła tą osobę bić pięściami po klatce piersiowej. Gdy usłyszała charakterystyczny śmiech przerwała i wyrwała się z jego ucisku krzywiąc się lekko. Will stał oparty o regał uśmiechając się szeroko. Dorcas patrzyła na niego z nienawiścią.
- Czego chcesz? - warknęła.
- Od Ciebie? Nic. - odparł. - Jestem tu normalnie jak każdy inny uczeń Hogwartu. - dodał, a z jego ust nie znikał uśmiech.
- I niby przypadkowo na mnie wpadłeś, tak?
- Tak. - powiedział śmiejąc się bezczelnie. Brunetka wywróciła oczami i ruszyła do przodu, ale szybko została przez niego zatrzymana. Chwycił ją prawą ręką za ramię, a w lewej trzymał książkę, którą od dłuższego czasu szukała. Dziewczyna wypuściła głośno powietrze. - Tego szukałaś? - zapytał wymachując książką zadowolony. Dorcas zacisnęła usta w cienką linię i spojrzała na chłopaka. - Po twojej minie wnioskuję, że tak. - odparł kładąc wskazujący palec na brodzie.
- Brawo. Masz mnie. - odparła uśmiechając się cynicznie.
- Mogę ci ją dać. Pod warunkiem, że dla mnie coś zrobisz.
- Ty chyba sobie żartujesz. Ja mam coś dla Ciebie zrobić? Dla tej jednej głupiej książki? Wal się.. - chłopak westchnął głośno i bez ostrzeżenia wpił się w jej usta. Dorcas zaskoczona tym co zrobił odsunęła się od niego i niewiele myśląc uderzyła go z pięści w twarz. Zszokowany spojrzał na brunetkę i złapał się za nos. Dziewczyna cofnęła się o krok, podniosła swoją torbę, która podczas szarpaniny spadła jej na podłogę i bez słowa wybiegła z biblioteki. Biegnąc trąciła ramieniem jakąś dziewczynę z piątej klasy, która zaczęła w jej stronę coś krzyczeć, ale natychmiast ucichła widząc siedzącą niedaleko bibliotekarkę. Dorcas nie zatrzymując się dobiegła do portretu Grubej Damy. Podała jej hasło i szybko przeszła przez dziurę pod portretem. Ścisnęła mocniej dłoń na ramiączku i ruszyła w stronę miejsca Huncwotów, gdzie siedział samotnie Syriusz. Ciemnowłosa uniosła ze zdziwienia prawą brew. Usiadła gwałtownie na kanapie co zwróciło jego uwagę. Zdjęła torbę i patrząc w sufit westchnęła głośno. Czarnowłosy uśmiechnął się na jej widok lekko, poprawił dłonią włosy co sprawiło, że siedzące niedaleko uczennice z czwartej klasy westchnęły głośno. Dorcas usiadła po turecku i zaśmiała się głośno z reakcji Gryfonek.
- Wystarczy jeden głupi gest, a wariują jak szalone.
- No co zrobisz, że je to kręci? - powiedział poruszając szybko brwiami. Dziewczyna prychnęła głośno rozpinając u góry dwa guziki. - Oho.. Meadowes? Tak od razu tutaj? W Pokoju Wspólnym? - Dorcas spojrzała na niego mrużąc lekko oczy, ale po chwili zaśmiała się i przeczesała dłonią włosy.
- Muszę cię rozczarować, ale ja nie gustuje w takich miejscach. Jeśli wiesz o co mi chodzi. - powiedziała uśmiechając się szeroko. Black chrząknął poprawiając sobie krawat. Dziewczyna zaśmiała się z jego reakcji. W tym czasie do Pokoju Wspólnego wbiegła Lily a za nią Marlena i Ann. Widząc ciemnowłosą szybko usiadły obok niej. Ze zdziwieniem patrzyły to na Dorcas to na Syriusza.
- Czołem, ruda.
- Czołem, Black. Gdzie zgubiłeś Pottera?
- Dał mi dzień wolnego, ale jak bardzo go potrzebujesz to.. - przerwał widząc czerwoną ze złości Lily. Uśmiechnął się na ten widok szeroko.
- Nie ma takiej potrzeby. - warknęła pod nosem.
- Coś się stało? - zapytała Dorcas patrząc na swoje przyjaciółki, które wymieniały się spojrzeniami, śmiejąc się cicho.
- Tak jakby.. - zaczęła Ann
- Idąc tutaj wpadłyśmy na Willa. Wyglądał okropnie. Trzymał się za nos z którego ciekła mu krew. Z nim szła ta dziewczyna z którą siedzi na eliksirach. Był wściekły i sprzeczał się o czymś z nią. - powiedziała Marlena. Brunetka zakryła usta dłonią i parsknęła pod nosem. Rudowłosa spojrzała na nią unosząc do góry prawą brew. Meadowes machnęła ręką i czerwona na twarzy ze śmiechu spojrzała na Black'a, który po chwili spojrzał na nią z zachwytem i sam wybuchnął głośnym śmiechem. Marlena zdziwiona ich reakcją zmrużyła oczy. - Co? Powiedziałam coś nie tak? - zapytała patrząc na Dorcas, która wycierała dłonią łzy lecące jej po twarzy.
- Nie.. - mruknęła uspokajając się. - Jakby to powiedzieć.. ten nos to moja robota. Dobierał się do mnie kretyn. Więc go uderzyłam.
- Dobierał się do Ciebie? Do mojej dziewczyny? - zapytał odrobinę za głośno, bo wszyscy spojrzeli na nich. Dorcas zmrużyła oczy i uderzyła go lekko w ramię. Brunetka rozejrzała się po pomieszczeniu a jej wzrok padł na grupkę dziewczyn, które obrzucały ją wściekłym spojrzeniem. Dorcas zaśmiała się.
- Dorcas, moja najdroższa. Chcę Ci osobiście pogratulować. Brawo, brawo! - rozległ się głos Jamesa. Dziewczyna obejrzała się za siebie i roześmiała się. James przybił jej piątkę i usiadł obok Syriusza. - Właśnie się dowiedziałem. - powiedział rozwalając się na kanapie. - To znaczy trochę podsłuchałem, zresztą.. chyba każdy będący na korytarzu słyszał awanturującego się Willa. - dodał parskając pod nosem. Dorcas spojrzała na swoje stopy uśmiechając się. Podniosła do góry głowę i uśmiechnęła się chciwie na widok towarzyszki francuza. Dziewczyna jakby wyczuwając, że ktoś ją obserwuję spojrzała w jej stronę. Gryfonka patrzyła na nią wściekła. Po chwili ruszyła w jej stronę, ale w połowie drogi zatrzymała się jakby zmieniając zdanie i warcząc pod nosem wbiegła po schodach na górę.
*
Nadeszła pora kolacji. Lily, Marlena i Ann wyszły z Pokoju Wspólnego razem z pozostałymi uczniami Gryffindoru. W pomieszczeniu została tylko Dorcas i Syriusz. Brunetka siedziała na kanapie i czytała książkę, którą pożyczyła od rudowłosej. Black siedział rozwalony na fotelu i rzucał kawałki papieru do kominka. Kątem oka spojrzał na Dor, która skupiona była na czytaniu. Chłopak westchnął głośno, wstał ze swojego miejsca i powolnym krokiem ruszył w jej stronę. Stanął za kanapą i nachylił się.
- No hej, Meadowes.
- Hej, Black. - mruknęła obojętnie.
- Co robisz?
- Czytam książkę. - powiedziała wzdychając głośno.
- A nie chciałabyś porobić coś ciekawszego? - zapytał. Jego oddech owiał jej kark. Przeszły ją dreszcze, co nie uszło mu na uwadze.
- Nie, Black. - powiedziała drżącym głosem.
- Napewno? - zapytał niby przypadkiem dotykając ustami jej delikatną skórę. Dorcas drgnęła i położyła książkę na kolanach.
- Cholera, Black! Co ty ze mną robisz?
- Ja? Nic. - odparł z huncowckim uśmieszkiem. Dorcas warknęła pod nosem, odłożyła książkę na stolik i odwróciła się w jego stronę. Usiadła na kolanach i ujęła jego twarz w swoje dłonie. Spojrzała mu prosto w oczy. Wciąż na niego patrząc oblizała swoje usta. Syriusz poruszył się lekko i zbliżył swoją twarz do jej. Jego usta powoli stykały się z jej. Już chciał ją pocałować, ale Dorcas przystawiła palec do jego ust. Chłopak spojrzał na nią zaskoczony. Brunetka uśmiechnęła się.
- Nie tak szybko, Black. - powiedziała i uśmiechając się z satysfakcją usiadła z powrotem na kanape i zostawiając go w lekkim szoku wróciła do czytania książki. Syriusz mruknął coś pod nosem i zawiedziony usiadł w fotelu.
W tym samym czasie. Dormitorium chłopców.
Syriusza obudził głośny huk dochodzący z dormitoirum dziewcząt. Podnosząc do góry głowe spojrzał na swoich przyjaciół, ale Ci spali jak zabici. Czarnowłosy mruknął coś pod nosem i ponownie opadł na poduszkę. Zamknął oczy, ale słysząc, że ktoś schodzi po schodach otworzył je gwałtownie. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek, gdy poznał znajomy zapach czekoladowego płynu do kąpieli. Zszedł z łóżka i nałożył na siebie bluzę. Wymknął po cichu z dormitorium i zbiegł cicho na dół. Przystanął na ostatnim schodku i patrzył na nią. Siedziała na kanapie i wpatrując się w sufit paliła papierosa. Chytry uśmieszek wkradł się na jego usta. Dziewczyna siedziała odwrócona do niego plecami, więc najciszej jak mógł szedł w jej stronę. Brunetka w tym czasie odpalała drugiego papierosa. Bezszelestnie stanął za nią, przeczesał dłonią włosy i czekał na to co za chwilę się stanie.
- Ładnie tak o tej porze palić, Meadowes? - szepnął do jej ucha. Reakcja była natychmiastowa. Dorcas krzyknęła, ale w porę zatkała sobie dłonią usta. Niedopalony papieros zleciał na podłogę. Schyliła się i podniosła szybko parząc się przy tym w palec. Syknęła cicho i włożyła pieczący palec do ust. Spojrzała na Blacka mrużąc gniewnie oczy. Chłopak w odpowiedzi się zaśmiał.
- Co ty tu robisz, Black? - zapytała
- Mógłbym zapytać o to samo, Meadowes. - zaśmiał się siadając na fotelu. Jej wzrok padł na odkrytą klatkę piersiową. Chrząknęła głośno i skarciła siebie w myślach. - A więc... co tu robisz?
- Siedzę? - powiedziała wzruszając ramionami. Syriusz zaśmiał się unosząc do góry głowę. Dorcas położyła nogi na drewnianym stoliku i zaczęła wpatrywać się w trzaskający ogień w kominku. - A ty co tu robisz?
- Tańczę sobie.. - powiedział sennie. Ciemnowłosa spojrzała na niego rozbawiona. Skończyła palić i wrzuciła zgaszonego peta do kominka. Spojrzała na zegar, który wzkazywał godzinę szóśtą rano. Nawet nie wiedziała kiedy ten czas tak szybko zleciał. Ziewnęła głośno i ułożyła się wygodnie na kanapie. Z lekkim uśmiechem spojrzała na Syriusza, który leżał rozwalony na fotelu. Jego głowa była odchylona do tyłu i z lekko otwartymi ustami spał. Zaśmiała się na ten widok, ale po chwili zmęczenie wzięło górę i wpadła w ramiona Morfeusza.
*
Lily rozciągnęła się na swoim łóżku mrucząc przy tym cicho. Podniosła się do pozycji siedzącej i otarła wewnętrzną stroną dłoni zaspane oczy. Podniosła do góry ręce, które po chwili opadły na pościel. Rozsunęła zasłony i spojrzała na zegarek. Do śniadania zostały jeszcze dwie godziny, więc korzystając, że jej przyjaciółki wciąż spią ruszyła w stronę łazienki. Gdy weszła do środka zdjęła z siebie piżamę i bieliznę i weszła pod prysznic. Odkręcając wcześniej kurek z ciepłą wodą. Uśmiechnęła się czując jak ciepłe strumienie wody rozlużniają jej obolałe mięśnie. Nałożyła na swoje ciało swój ulubiony płyn do kąpieli o zapachu mięty i cytryny. Rozkoszując się tym zapachem zamknęła oczy, ale otworzyła je gwałtownie słysząc dobijanie się do drzwi.
- Lily! Wyłaż już. - warknęła Marlena. - Siedzisz już tam półtorej godziny! - dodała oskarżycielskim tonem. Rudowłosa zmarszczyła brwi i po chwili zaśmiała się cicho. Usłyszała cichy jęk. - No prooszę Cię! Ja też muszę się wykąpać.
- Dobrze, już dobrze! - odkrzyknęła rudowłosa zakręcając kurek z wodą. - Ale zanim wyjdę idź obudź Dorcas! - dodała, gdy wyszła z kabiny.
- Nie ma jej. - odkrzyknęła. - I wyłaż już bo nie chcę moim krzykiem obudzić całego zamku. - dodała i odeszła od drzwi. Rudowłosa uniosła ze zdziwienia do góry brwi. Okryła się ręcznikiem i po szybkim umyciu zębów wyszła z łazienki. - No nareszcie! - pisnęła i wleciała za nią. Dziewczyna zaśmiała się i ruszyła do szafki i wyjęła z niej czystą bieliznę. Osuszyła się jeszcze ręcznikiem i założyła ją na siebie. Z górnej półki wyjęła czarną, rozkloszowaną spódnicę, czarne rajstopy i koszulkę z białym kołnierzykiem w kolorze butelkowej zieleni. Ubrała to na siebie, a na stopy założyła czarne botki na niskim obcasie. W międzyczasie z łazienki wyszła wykąpana Marlena, która podśpiewując coś pod nosem zaczęła się przebierać.
- Wiesz jak długo nie ma już Dorcas? - zapytała Lily.
- Ee.. nie wiem, ale jak się obudziłam jej łóżko było puste. - powiedziała wzruszając ramionami. - Na jaki kolor Ci pomalować paznokcie? - zapytała wyciągając przed nią dwa małe flakoniki z czarnym i ciemnozielonym lakierem.
- Mm... - zamyśliła się chwilę. - Ten ciemnozielony poproszę. - dodała uśmiechając się do niej lekko. Blondynka uśmiechnęła się do niej szeroko i czołgając się po łóżku stanęła przed nią. Odkręciła buteleczkę i wzięła się do roboty. Po pięciu minutach spojrzała na swoje ukończone dzieło. Kiwnęła głową w stronę rudowłosej. Lily spojrzała na swoje dłonie i w podzięce uśmiechnęła się do McKinnon. Po raz kolejny drzwi od łazienki otworzyły się i wyszła z niej Ann. Zacisnęła usta i spojrzała na swoje przyjaciółki. Ann i Marlena jakby wyczuwając, że jest zdenerwowana spojrzały w jej stronę.
- Idę ją poszukać. - odparła krótko i wyszła z dormotorium zderzając się przy tym ze schodzącym po schodach Jamesem.
- Witaj, Evans! - powiedział uśmiechając się szeroko.
- ... Potter! - mruknęłą wywracając oczami.
- Co tam? Gdzie idziesz? - zapytał.
- Idę poszukać Dorcas - powiedziała i zrobiła krod do przodu.
- A to śmieszny zbieg okoliczności, bo my właśnie.. - powiedział pokazując na siebie i stojącego za nim Remusa. - .. też idziemy szukać, ale Syriusza. - dodał śmiejąc się pod nosem. - Do niego to bardzo nie podobne jest takie wczesne wstawanie. Zwykle budził go zimny kubeł wody, albo zwisał głową w dół.
- Hmm.. cudownie. - odparła i zbiegła szybko na dół. Zatrzymała się jak wryta na ostatnim schodku przez co o mało okularnik na nią nie wpadł. Spojrzał na nią zdziwiony, ale widząc jej roześmianą twarz skierował twarz w ten sam kierunek gdzie ona patrzyła. W ostatniej chwili powstrzymał się od śmiechu. Zatkał sobie usta dłonią i z rozbawieniem patrzył na swojego przyjaciela, który leżał rozwalony na fotelu i na ciemnowłosą, która smacznie spała na kanapie. Spojrzał na Lily, która tylko kiwnęła głową. Musieli ich obudzić bo chcieli uniknąć zdziwionych spojrzeń pozostałych uczniów Gryffindoru. Wyjął z tylnej kieszeni różdżkę i w obu wystrzelił strumieniem lodowatej wody. Oboje poderwali się gwałtownie na swoich miejscach i wzrokiem zaczęli szukać winowajcy. Słysząc za sobą czyjeś śmiechy spojrzeli jednocześnie w tamtą stronę.
- James.. ty psie! - warknęła Dorcas ściągając z twarzy mokre włosy. Chłopak zaśmiał się na to stwierdzenie i spojrzał na Syriusza, z którego cały szok i złość uleciała a pojawił się szeroki uśmiech.
- Jeżeli nie chcecie mieć od rana widowni to radzę wam teraz pójść na górę do swoich dormitoriów i się przebrać. - odparł Potter. Dor zerwała się z kanapy i minęła trójkę rozbawionych znajomych. - Oj, Łapciu będziesz się przede mną długo tłumaczyć. - zaśmiał się patrząc na Syriusza. Rudowłosa pokręciła głową i wbiegła z powrotem na górę po schodach do dormitoirum. Weszła do środka i spojrzała na Dorcas, która zapinała guziki w koszuli. Słysząc, że ktoś wchodzi spojrzała w górę i widząc Lily przegryzła lekko wargę. Przeczesała nerwowo włosy i usiadła na łóżku.
- Zanim pomyślisz Merlin wie co... - zaczęła brunetka.
- O niczym nie myślę. Spaliście w różnych miejscach to raczej nie jest takie dziwne prawda? - Lily uśmiechnęła się pod nosem. - Nie musisz się tym tak zamartwiać. - odparła przekrzywiając lekko głowę w prawą stronę. Ciemnowłosa westchnęła głośno. - A teraz odrzućmy od siebie te wszystkie myśli i chodżmy na śniadanie. - dodała wyciągając w jej stronę dłoń. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i chwyciła ją wstając. Rudowłosa zaśmiała się perliście i wybiegła z dormitorium.
*
Dorcas siedziała w Wielkiej Sali i podpierając dłonią głowę mieszała w swojej misce. Oczy jej się same zamykały. I gdyby nie szybka reakcja Ann jej głowa znalazłaby się w owsiance. Brunetka westchnęła głośno i odłożyła łyżkę na stół. Wyprostowała się, położyła obie ręce na stole i mrużąc oczy patrzyła przed siebie. Czuła się okropnie. Nie tylko dlatego, że nie przespała prawie pół dnia, ale okropnie bolał ją brzuch. Do tego rwący ból w okolicach jajników. Lily spojrzała na nią jedząc tosta. Ciemnowłosa była blada na twarzy, oddychała ciężko i lekko się trzęsła.
- Dobrze się czujesz Dorcas? - zapytała z troską. Dziewczyna w odpowiedzi kiwnęła głową. - Może chcesz iść do Skrzydła Szpitalnego? Albo zwolnić cię z lekcji? - Meadowes spojrzała na rudą i uśmiechnęła się blado.
- Nie trzeba. Dobrze się czuję.
- Bez obrazy, ale wyglądasz jak trup. - mruknęła Ann.
- Dzięki, Ann. Na Ciebie zawsze można liczyć. - Dorcas uśmiechnęła się pod nosem. Kątem oka zauważyła, że Huncwoci ukradkiem na nie patrzyli. Lily zacmokała głośno. - To nic takiego, Lily. Tylko.. dostałam Krwawą Niagarę.. - dodała śmiejąc się pod nosem.
- Krwawa co..? - wypalił James. Dziewczyny zaśmiały się. - No co? Nigdy nie zrozumiem tej waszej babskiej gadki. - dodał unosząc do góry ręce. Rudowłosa wywróciła oczami, a ciemnowłosa zaśmiała się. Ann westchnęła głośno i chwyciła ze stołu srebrny widelec. James patrzył na nie zdziwiony.
- To są babskie sprawy, więc raczej nigdy ich nie zrozumiesz, James. A jak już bardzo chcesz wiedzieć co to jest to popytaj wszystkie dziewczyny w Hogwarcie.. wszystkie odpowiedzą Ci to samo - odparła blondynka obracając widelec między palcami. Rogacz spojrzał na swoich przyjaciół, którzy wzruszyli ramionami i patrzyli na niego jakby mówili, żeby dalej nie brnął w tą rozmowę. Syriusz, który siedział obok Jamesa pokręcił głową i wrócił do jedzenia śniadania. Dorcas westchnęła głośno, odsunęła od siebie miskę i opierając się dłońmi o stół wstała. Po jej ciele przeszedł nieprzyjemny chłód. Zignorowała to i sięgnęła po torbę. Gdy się wyprosowała poczuła ucisk w brzuchu i wszystko się zamazało przed jej oczami. Ostatnie co usłyszała to przerażony krzyk Lily i biegnącego w jej stronę Rogacza.
- ... to nie wyglądało za dobrze. - szepnęła Ann.
- Tylko uderzyła głową w posadzkę...
- Tylko? Chyba ślepy jesteś, Black! - warknęła Lily. - Może tak Ci przywalić w ten Twój łeb, co? - dodała cała się trzęsąc.
- Wytłumaczy mi ktoś co to jest ta Krwawa Niagara?
- Och, zamknij się, Potter! - powiedziała zdenerwowana rudowłosa. W odpowiedzi usłyszała głośne westchnięcie.
Brunetka jak przez mgłę słyszała tą rozmowę. Otworzyła powoli oczy i jęknęła cicho kiedy mocna biel oślepiła ją. Energicznie podniosła do góry rękę i potarła obolałe czoło. Usłyszała jak ktoś gwałtownie wstaję z krzesełka i do niej podbiega. Przetarła oczy i uśmiechnęła się blado do rudowłosej. Rozejrzała się po sali i zobaczyła pozostałych.
- Co się stało?
- Zasłabłaś w Wielkiej Sali. - powiedziała Lily.
- Nieźle przywaliłaś głową w podłogę. - odparł Syriusz. Dorcas mruknęła coś pod nosem i lekko się podciągnęła, ale syknęła głośno czując kujący ból w żebrach. - I.. trochę ucierpiały też żebra. - dodał na co Lily wywróciła oczami.
- Obudziła się? - rozległ się głos po drugiej stronie sali.
- Tak. - powiedziała krótko Lily. Pani Pomfrey ruszyła w stronę łóżka na którym leżała Dorcas i postawiła na stolik małą szklankę i butelkę z przeźroczystym płynem. Dziewczyna spojrzała na to mrużąc oczy.
- Co to jest? - skrzywiła się.
- Eliksir Wzmacniający. - odparła kobieta nalewając płynu do szklaneczki. - Twój organizm od rana jest bardzo osłabiony. Jadłaś coś? - zapytała patrząc na dziewczynę. Dorcas westchnęła cicho.
- Ee.. tylko trochę. - mruknęła, ale widząc srogi wzrok uzdrowicielki wywróciła oczami i dodała: - Nie.. nie byłam głodna.
- To już wiadomo jaka była przyczyna zasłabnięcia. - mruknęła. - A jaki był powód? Złe samopoczucie, stres? - dopytywała.
- Nie.. nic takiego. Nie miałam apetytu. Jeszcze od rana bolał mnie... auć! - syknęła, gdy kobieta podwinęła jej koszulkę i lekko ścisnęła palcami jej brzuch. -... brzuch. - dodała zaciskając z bólu szczękę. Kobieta pokręciła głową i uśmiechnęła się lekko. Brunetka wywróciła oczami i spojrzała na rozbawionych Jamesa i Syriusza. Obrzuciła ich wściekłym spojrzeniem i spojrzała na Lily.
- Dostałaś dzisiaj miesiączkę? - zapytała patrząc z zażenowaniem na chłopaków. Brunetka zacisnęła mocno usta i westchnęła.
- Ee.. tak.
- Rozumiem. A teraz to wypij. - powiedziała podając jej naczynie z płynem. Dorcas niechętnie odebrała od Pomfrey szklankę i duszkiem wypiła całą zawartość, krzywiąc się przy tym. Z obrzydzeniem na twarzy połknęła lekarstwo.
- Och, więc to jest Krwawa Niagara.. - odezwał się James. Lily warknęła głośno pod nosem i uderzyła go z otwartej dłoni w tył głowy.
- Dam Ci jeszcze witaminy i będziesz mogła wyjść. - powiedziała pani Pomfrey patrząc kątem oka na Pottera i mrucząc coś pod nosem ruszyła do swojej sali. Ciemnowłosa miała dosyć tego leżenia. Wstała i usiadła na lekarskim łóżku. Popatrzyła na Jamesa rozbawiona. Po jakimś czasie podeszła do nich Pomfrey, dała dziewczynie mały flakonik z małymi okrągłymi tabletkami i bez słowa od nich odeszła. Brunetka włożyła tabletki do kieszeni spódnicy i wstała. Poprawiła podwiniętą koszulkę i wzruszając ramionami ruszyła w stronę drzwi wyjściowych.
- Wybierz tą! - powiedziała Dorcas pokazując palcem na ładną kremową sukienkę. Lily oderwała wzrok od swojej książki i spojrzała na czasopismo.
- Za krótka.. - westchnęła rudowłosa patrząc na gazetę, którą Ann miała na kolanach. Siedziały na błoniach i korzystały z ostatnich słonecznych dni. Meadowes cmoknęła głośno i przewróciła gazetę na następną stronę.
- A ta? - Ann pokazała na czarną koronkową sukienkę.
- Za wyzywająca.. - Brunetka wywróciła oczami i warknęła pod nosem. Ruda spojrzała na nią pytająco. Dorcas tylko pokręciła głową.
- To już jest... dziesiąta sukienka, którą odrzucasz. A do balu coraz bliżej. - powiedziała wyciągając twarz w stronę słońca.
- Bo żadna mi się nie podoba! - jęknęła zrezygnowana.
- Ugh.. w następnym tygodniu jest wypad do Hogsmeade to może tam znajdzie się jakiś sklep z sukienkami?
- A czy ty przypadkiem nie masz wtedy randki z Syriuszem? - zapytała Marlena, która usiadła obok Lily. Ciemnowłosa uderzyła się z otwartej dłoni w twarz mrucząc coś pod nosem. McKinnon zaśmiała się pod nosem.
- Kurcze.. zapomniałam. - powiedziała. - Wybacz Lily, ale będziemy szukać w tym czasopiśmie tak długo, aż się nie zdecydujesz. Najwyżej Ci jakąś pożyczę. - dodała nawijając długi kosmyk włosów na palec.
- O nie! To ja już wolę dalej szukać w gazecie. - powiedziała Lily prostując się. Brunetka uśmiechnęła się chytrze. - Tego co ty masz to nawet sukienką nazwać nie można. - dodała. Ann i Marlena zaśmiały się.
- Nie przesadzaj, Lily. - powiedziała i wystawiła w jej stronę język. Ruda odpowiedziała jej tym samym. - Ty chyba całej mojej szafy nie widziałaś.
- I nie zamierzam. - odparła rzucając w nią papierową kulką. Dorcas zrobiła urażoną minę, ale po chwili parsknęła śmiechem. Evans uśmiechnęła się lekko i wpatrywała się w domek Hagrida. Westchneła głośno i zamknęła oczy. - Chyba za szybko mu uległam.. - powiedziała po chwili. Dziewczyny spojrzały na nią.
- Komu? - zapytała Dorcas.
- Potterowi. Ta cała sprawa z balem. Za szybko mu odpowiedziałam. - mruknęła. - Przecież ja go nienawidzę. A teraz pewnie chodzi dumny jak paw, bo w końcu mu się udało zaprosić ciągle niedostępną Evans. - dodała nie patrząc na przyjaciółki. Ciemnowłosa westchnęła głośno i spojrzała na Ann i Marlenę.
- Ale może po tym balu coś się zmieni?
- Mianowicie co?
- To, że w końcu zakończycie tą dziecinną i głupią zabawę, którą ciągniecie od pięciu lat! - powiedziała Dorcas. Lily spojrzała na nią.
- I myślisz, że po jednym dniu to wszystko się zmieni? Że nagle zaczniemy się przyjaźnić? - zapytała patrząc rozbawiona na dziewczynę. - Jeśli tak to jesteś naiwna Dorcas. Do końca życia nie będę się do niego odzywać.
- A ty jesteś głupia. Nie wiesz co się stanie za dwa lata, lub za dziesięć lat. To najwyższa pora, żeby zapomnieć co się stało te trzy lata temu. Trzeba żyć tym co się dzieję teraz, a nie tym co stało się kiedyś. - powiedziała wzruszając ramionami. Lily otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale podskoczyła słysząc głośny pisk. Odwróciła głowę w tamtą stronę i spojrzała pytająco na Ann.
- Znalazłam dla Ciebie idealną sukienkę na bal! - blondynka wepchnęła jej w dłonie gazetę robiąc zadowoloną minę. Dorcas ścisnęła usta i spojrzała na przyjaciółkę. - Po części to prawda, ale z drugiej strony chciałam zakończyć jakoś tą rozmowę o Potterze. - dodała robiąc minę niewiniątka.
- Z kim idziecie na bal? - zapytała Meadowes patrząc na Marlenę i Ann. Ta druga uśmiechnęła się lekko, a na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Lily podniosła wzrok znad gazety i spojrzała na dziewczynę.
- Ja idę z Christopherem Myersem. - powiedziała Marlena.
- Z tym Krukonem z szóstej klasy? - zapytała Dorcas.
- Mhm. - odparła uśmiechając się lekko. - Siedziałam sobie w bibliotece, czytałam książkę i poczułam, że ktoś siada naprzeciwko mnie. Porozmawialiśmy chwilę, a potem znienacka zapytał mnie czy chcę zostać jego parą na balu. Byłam w lekkim szoku, bo jakoś nigdy nie zwracał na mnie uwagę. Zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu zgodziłam się. - dodała patrząc na swoje przyjaciółki. Lily i Dorcas uśmiechnęły się i jednocześnie spojrzały na Ann, która unikając rozmowy czytała gazetę. Brunetka rzuciła się do przodu i wyrwała jej czasopismo z rąk.
- Ej! Czytałam! - powiedziała mrużąc oczy.
- Jasne. Nigdy nie widziałam, żebyś tak szybko przewracała strony w gazecie. - odparła Dorcas chowając gazetę za siebie. - No.. to mów z kim idziesz na bal. - dodała zdmuchując z twarzy włosy. Lily obrzuciła ją karcącym spojrzeniem. Dziewczyna wzruszyła ramionami i spojrzała na blondynkę.
- Powiem jak oddasz mi gazetę. - powiedziała Ann wyciągając w jej stronę rękę. Dorcas mruknęła coś pod nosem, ale na jej dłoń położyła czasopismo. Dziewczyna wzięła je i schowała do torby by po chwili spojrzeć na zniecierpliwione przyjaciółki. Zaśmiała się cicho widząc minę ciemnowłosej.
- Cholera, Laverty! Wyduś z siebie to w końcu!
- Spokojnie, Dorcas. Pali się?
- Zaraz się będzie palić jak w końcu nie powiesz.
- No dobrze, już dobrze. - powiedziała wzdychając głośno. Spojrzała na nie po kolei z lekkim uśmiechem - Idę z Remusem. - dodała. Dziewczyny spojrzały na siebie, a po chwili na Ann. Blondynka zdziwiona ich zachowaniem zaśmiała się nerwowo. Po jakimś czasie wszystkie trzy zaczęły jednocześnie mówić. Uczniowie idący przez błonia patrzyli na nie z zainteresowaniem. Przez minutę Ann słuchała jak jej przyjaciółki jej gratulują. Miała już tego powoli dosyć, wywróciła oczami. - Możecie już przestać? - mruknęła unosząc oczy do góry. Gdy usłyszała upragnioną ciszę zaśmiała się. - Dziękuje. - i już nic nie mówiąc wyjęła z torby czasopismo. Zadowolona z siebie nie zwracając uwagę na zdziwione dziewczyny zaczęła czytać.
*
Dorcas szła między regałami szukając książkę na Opiekę nad Magicznymi Stworzeniami. Westchnęła zrezygnowana, gdy po prawie godzinie nie znalazła tego co szukała. Stanęła przed regałem i wpatrywała się w książki jakby jej spojrzenie sprawiło, że z ukrytej kryjówki wyskoczy to co chciała. Warknęła poirytowana i pisnęła głośno, gdy poczuła jak ktoś ją obejmuję w pasie. Brunetka odwróciła się i zaczęła tą osobę bić pięściami po klatce piersiowej. Gdy usłyszała charakterystyczny śmiech przerwała i wyrwała się z jego ucisku krzywiąc się lekko. Will stał oparty o regał uśmiechając się szeroko. Dorcas patrzyła na niego z nienawiścią.
- Czego chcesz? - warknęła.
- Od Ciebie? Nic. - odparł. - Jestem tu normalnie jak każdy inny uczeń Hogwartu. - dodał, a z jego ust nie znikał uśmiech.
- I niby przypadkowo na mnie wpadłeś, tak?
- Tak. - powiedział śmiejąc się bezczelnie. Brunetka wywróciła oczami i ruszyła do przodu, ale szybko została przez niego zatrzymana. Chwycił ją prawą ręką za ramię, a w lewej trzymał książkę, którą od dłuższego czasu szukała. Dziewczyna wypuściła głośno powietrze. - Tego szukałaś? - zapytał wymachując książką zadowolony. Dorcas zacisnęła usta w cienką linię i spojrzała na chłopaka. - Po twojej minie wnioskuję, że tak. - odparł kładąc wskazujący palec na brodzie.
- Brawo. Masz mnie. - odparła uśmiechając się cynicznie.
- Mogę ci ją dać. Pod warunkiem, że dla mnie coś zrobisz.
- Ty chyba sobie żartujesz. Ja mam coś dla Ciebie zrobić? Dla tej jednej głupiej książki? Wal się.. - chłopak westchnął głośno i bez ostrzeżenia wpił się w jej usta. Dorcas zaskoczona tym co zrobił odsunęła się od niego i niewiele myśląc uderzyła go z pięści w twarz. Zszokowany spojrzał na brunetkę i złapał się za nos. Dziewczyna cofnęła się o krok, podniosła swoją torbę, która podczas szarpaniny spadła jej na podłogę i bez słowa wybiegła z biblioteki. Biegnąc trąciła ramieniem jakąś dziewczynę z piątej klasy, która zaczęła w jej stronę coś krzyczeć, ale natychmiast ucichła widząc siedzącą niedaleko bibliotekarkę. Dorcas nie zatrzymując się dobiegła do portretu Grubej Damy. Podała jej hasło i szybko przeszła przez dziurę pod portretem. Ścisnęła mocniej dłoń na ramiączku i ruszyła w stronę miejsca Huncwotów, gdzie siedział samotnie Syriusz. Ciemnowłosa uniosła ze zdziwienia prawą brew. Usiadła gwałtownie na kanapie co zwróciło jego uwagę. Zdjęła torbę i patrząc w sufit westchnęła głośno. Czarnowłosy uśmiechnął się na jej widok lekko, poprawił dłonią włosy co sprawiło, że siedzące niedaleko uczennice z czwartej klasy westchnęły głośno. Dorcas usiadła po turecku i zaśmiała się głośno z reakcji Gryfonek.
- Wystarczy jeden głupi gest, a wariują jak szalone.
- No co zrobisz, że je to kręci? - powiedział poruszając szybko brwiami. Dziewczyna prychnęła głośno rozpinając u góry dwa guziki. - Oho.. Meadowes? Tak od razu tutaj? W Pokoju Wspólnym? - Dorcas spojrzała na niego mrużąc lekko oczy, ale po chwili zaśmiała się i przeczesała dłonią włosy.
- Muszę cię rozczarować, ale ja nie gustuje w takich miejscach. Jeśli wiesz o co mi chodzi. - powiedziała uśmiechając się szeroko. Black chrząknął poprawiając sobie krawat. Dziewczyna zaśmiała się z jego reakcji. W tym czasie do Pokoju Wspólnego wbiegła Lily a za nią Marlena i Ann. Widząc ciemnowłosą szybko usiadły obok niej. Ze zdziwieniem patrzyły to na Dorcas to na Syriusza.
- Czołem, ruda.
- Czołem, Black. Gdzie zgubiłeś Pottera?
- Dał mi dzień wolnego, ale jak bardzo go potrzebujesz to.. - przerwał widząc czerwoną ze złości Lily. Uśmiechnął się na ten widok szeroko.
- Nie ma takiej potrzeby. - warknęła pod nosem.
- Coś się stało? - zapytała Dorcas patrząc na swoje przyjaciółki, które wymieniały się spojrzeniami, śmiejąc się cicho.
- Tak jakby.. - zaczęła Ann
- Idąc tutaj wpadłyśmy na Willa. Wyglądał okropnie. Trzymał się za nos z którego ciekła mu krew. Z nim szła ta dziewczyna z którą siedzi na eliksirach. Był wściekły i sprzeczał się o czymś z nią. - powiedziała Marlena. Brunetka zakryła usta dłonią i parsknęła pod nosem. Rudowłosa spojrzała na nią unosząc do góry prawą brew. Meadowes machnęła ręką i czerwona na twarzy ze śmiechu spojrzała na Black'a, który po chwili spojrzał na nią z zachwytem i sam wybuchnął głośnym śmiechem. Marlena zdziwiona ich reakcją zmrużyła oczy. - Co? Powiedziałam coś nie tak? - zapytała patrząc na Dorcas, która wycierała dłonią łzy lecące jej po twarzy.
- Nie.. - mruknęła uspokajając się. - Jakby to powiedzieć.. ten nos to moja robota. Dobierał się do mnie kretyn. Więc go uderzyłam.
- Dobierał się do Ciebie? Do mojej dziewczyny? - zapytał odrobinę za głośno, bo wszyscy spojrzeli na nich. Dorcas zmrużyła oczy i uderzyła go lekko w ramię. Brunetka rozejrzała się po pomieszczeniu a jej wzrok padł na grupkę dziewczyn, które obrzucały ją wściekłym spojrzeniem. Dorcas zaśmiała się.
- Dorcas, moja najdroższa. Chcę Ci osobiście pogratulować. Brawo, brawo! - rozległ się głos Jamesa. Dziewczyna obejrzała się za siebie i roześmiała się. James przybił jej piątkę i usiadł obok Syriusza. - Właśnie się dowiedziałem. - powiedział rozwalając się na kanapie. - To znaczy trochę podsłuchałem, zresztą.. chyba każdy będący na korytarzu słyszał awanturującego się Willa. - dodał parskając pod nosem. Dorcas spojrzała na swoje stopy uśmiechając się. Podniosła do góry głowę i uśmiechnęła się chciwie na widok towarzyszki francuza. Dziewczyna jakby wyczuwając, że ktoś ją obserwuję spojrzała w jej stronę. Gryfonka patrzyła na nią wściekła. Po chwili ruszyła w jej stronę, ale w połowie drogi zatrzymała się jakby zmieniając zdanie i warcząc pod nosem wbiegła po schodach na górę.
*
Nadeszła pora kolacji. Lily, Marlena i Ann wyszły z Pokoju Wspólnego razem z pozostałymi uczniami Gryffindoru. W pomieszczeniu została tylko Dorcas i Syriusz. Brunetka siedziała na kanapie i czytała książkę, którą pożyczyła od rudowłosej. Black siedział rozwalony na fotelu i rzucał kawałki papieru do kominka. Kątem oka spojrzał na Dor, która skupiona była na czytaniu. Chłopak westchnął głośno, wstał ze swojego miejsca i powolnym krokiem ruszył w jej stronę. Stanął za kanapą i nachylił się.
- No hej, Meadowes.
- Hej, Black. - mruknęła obojętnie.
- Co robisz?
- Czytam książkę. - powiedziała wzdychając głośno.
- A nie chciałabyś porobić coś ciekawszego? - zapytał. Jego oddech owiał jej kark. Przeszły ją dreszcze, co nie uszło mu na uwadze.
- Nie, Black. - powiedziała drżącym głosem.
- Napewno? - zapytał niby przypadkiem dotykając ustami jej delikatną skórę. Dorcas drgnęła i położyła książkę na kolanach.
- Cholera, Black! Co ty ze mną robisz?
- Ja? Nic. - odparł z huncowckim uśmieszkiem. Dorcas warknęła pod nosem, odłożyła książkę na stolik i odwróciła się w jego stronę. Usiadła na kolanach i ujęła jego twarz w swoje dłonie. Spojrzała mu prosto w oczy. Wciąż na niego patrząc oblizała swoje usta. Syriusz poruszył się lekko i zbliżył swoją twarz do jej. Jego usta powoli stykały się z jej. Już chciał ją pocałować, ale Dorcas przystawiła palec do jego ust. Chłopak spojrzał na nią zaskoczony. Brunetka uśmiechnęła się.
- Nie tak szybko, Black. - powiedziała i uśmiechając się z satysfakcją usiadła z powrotem na kanape i zostawiając go w lekkim szoku wróciła do czytania książki. Syriusz mruknął coś pod nosem i zawiedziony usiadł w fotelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz